WYNIKI KONKURSU NA HISTORYJKĘ Z WAKCJI

UPRZEJMIE INFORMUJEMY, ŻE NAJCIEKAWSZĄ HISTORYJKĘ Z WAKACJI ZAPREZENTOWAŁA PANI ANNA J.! GRATULUJEMY I ZAPRASZAMY DO LEKTURY.

Ocenialiśmy:

- pomysłowość

- łatwość i przyjemność czytania

- humor

- prozę i umiejętność zoobrazowania emocji

Oto ta historia:

Drogie,

MarokoSklep, chciałabym opowiedzieć Wam niesamowitą historię, która mi się przydarzyła całkiem niespodziewanie.

Był pierwszy weekend czerwca. Niepodobny do żadnego czerwca w moim życiu. Nie podobny nawet do sierpnia, ani kolejnego września. To było jakieś dwa lata temu. I nie jakieś. Bo pamiętam w każdym szczególe, w każdej milisekundzie ten dzień, tą przygodę, która odmieniła wszystko.Od tego czasu, krew z muzyką krąży mi w żyłach, neurony nerwowe są bardziej wyczulone, a serce bardziej ukrwione.

Mój ojciec to Amerykanin. Odwiedzam go dwa razy w roku.
Pewnego upalnego dnia, to był jeden z tych dni ,kiedy żar tak leje się z nieba, że az rozpala asfalt i doprowadza go do wrzenia. Przechadzałam się po New Jersey, zując amerykanską gumę i pijąc lemoniade. Jak to mam w zwyczaju, odwiedzałam wszystkie mozliwe sklepy z płytami winylowymi. Tam z każdego kąta wychodzą Beatelsi, z głośników leci Lennon, a przy kasie stoi Paul Mccartney. Papierowy.

Przeglądałam pobiezne pozycję muzyczne i po chwili zastanowienia stanełam przy stoisku z moimi ulubionymi płytami z lat 80. Glową byłam zanurzona w tych dzwiękach, odpalałam na winylach niektóre płyty, w poszukiwaniu czegoś co powali mnie na ziemię i połechta swoim brzmieniem. NAGLE…jednak, patrzę, nie… to chyba jakieś…zwidy, wizje, fantasmagorie, pobozne zyczenia. Nagle Ocean Breeze. Nie nie. Nie może to być możliwe. Kubeł zimnej wody przyda się teraz!
W stoisku przy płytach z lat 90 stał jak żywy Bru…Bruuu….Bruce Springsteen. Przez mysl przebiegło mi tysiąc mysli. Co ja mówie, dwa miliony szybkich jak światlo informacji przetoczyło mi się przez umysł. Pokonałam nieśmiałość i krzyknełąm „ Bruce, i’m on fire!!!” . Odwrócił się i ON ! ON! zaczął nucić „I'm driving in my car I turn on the radio”.

ODLOT. Ten głos sprawił, ze wszyscy obecni w tym sklepie, zamarli. Był piękny.Wyglądał jak moje ulubione najsmaczniejsze ciasto bananowe, zdjęte z najgorętszego rusztu, a pachniał jak wanilia wygrzana na słońcu. Po paru sekundach zrobiło się zamieszanie. Uciekł schowany za swoimi wielkimi ciemnymi okularami. Na nastepny dzień dowiedziałam się o koncercie w którym gwiazdą wieczoru ma być Bruce. Nie moglo mnie tam zabraknąć. Atmosfera rozgrzewała się coraz z bardziej z każdą sekundą.Od THIS LAND IS YOUR LAND przez RACING IN THE STREET do Dancing In the dark. Cała sala rozkołysana.Nagle nadszedł moment kulminacyjny wraz z pierwszymi akordami „Fire” .Temperatura na sali, wśród damskiej widowni, była wyższa niż podczas erupcji wulkanu.

Ze wszystkim gardeł wydobywało się 'cause when we kiss - Fire!’ Moje biodra kołysały się w rytm uderzeń Bruce’a o struny gitary. Przyspieszały i zwalniały. Po koncercie wychodziłam nabuzowana mieszanka emocji .A do dzisiaj pozostaje nieziemsko zadowolona, gdy odpalam głośniki i płynie z nich na full Bruce.

Pozdrawiam:)

ANNA 

 

Wyróżniliśmy też pracę Pana Arka za humor i naprawdę super śmiesznie opisaną przygodę:):)

Witam, temat Państwa konkursu zainspirował mnie do napisania mojej wakacyjnej, może mało chlubnej, lecz niesamowitej historii. Dziś pisząc ją się uśmiecham ale wówczas wcale nie było mi do śmiechu... oto ona

Wakacyjna historia

[…] Z wymyśleniem tej przygody, miałby problem sam Hitchcock, Doyle czy Chmielewska a mnie ona przydarzyła się całkiem niedawno. A zaczęło się całkiem niewinnie – wycieczka do Pragi jakich wiele … Wieczorem zorganizowano ognisko - dużo ludzi, cudowna atmosfera i szampańska zabawa. Jednak wszystko co miłe szybko się kończy więc i tym razem gospodarz porozwoził nas do pokoi hotelowych. A ja grzeczniutko poszedłem spać. W nocy chciałem skorzystać z toalety i taki jeszcze „wczorajszy” zacząłem szukać drzwi. Otwierałem po kolei jedne, drugie, trzecie itd. Aż w końcu z zamglonych moich oczu wyłonił się odpowiedni znaczek. Odetchnąłem z ulgą, wszedłem, siadłem i …dopiero wtedy zidentyfikowałem miejsce – matko boska! wlazłem do innego, cudzego pokoju. Oprzytomniałem momentalnie i szybciutko wybiegłem na korytarz . Dodam, że była to głucha noc ja w samych slipach kompletnie przerażony. W holu hotelowym drzwi za drzwiami a ja nie miałem pojęcia, które to moje…

[…] Ogarnęło mnie paniczne przerażenie. Zacząłem dyskretnie otwierać kolejno jedne drzwi po drugich z myślą, że jeśli wyszedłem to musiałem zostawić je otwarte. Przy którejś z kolejnych prób drzwi się uchyliły, ja złapałem oddech (przynajmniej przez moment tak mi się wydawało) bo tu nagle wielkie psisko zaczęło biec w moją stronę wydając przy tym przeraźliwe dźwięki. Nogi mi się ugięły, włos na głowie zjeżył, więc bez zastanawiania się dałem dyla – zbiegłem na pół piętro ale jak tu paradować na golasa-serce zaczęło mi kołatać jak oszalałe, myśli miałem rozedrgane ale cóż robić, trzeba było wracać. Modliłem się tylko bym nikogo nie spotkał. Uważnie nadsłuchując wolno zacząłem spoconymi rękoma łapać za kolejne klamki. Aż tu cud, jest mój pokój, który dzieliłem z kolegą…

[…] Szybko się położyłem - byłem przekonany, że to koniec tej nocnej jakże niecodziennej przygody aż tu nagle rano budzi mnie kompan i mówi, że w całym hotelu trwa wielkie poruszenie. Udawałem zdziwionego a on pytał dalej czy w nocy nigdzie nie wychodziłem. Nie umiałem wydobyć słowa, przecząco tylko kiwałem głową. On kontynuował, że około czwartej nad ranem do pokoju zarządcy wszedł nagi mężczyzna. W tym też czasie jego żona szykowała się do lotu i w kuchni przy maleńkiej lampeczce (by nie obudzić męża) szykowała sobie śniadanie trzymając w ręce dość pokaźnej długości nóż. Owy mężczyzna wlazł do ubikacji – osłupiałą kobietę ogarnęło przerażenie, on załatwił potrzebę, spuścił wodę i jak gdyby nigdy nic wyszedł na zewnątrz.

[...] Ja cały czas milczałem, myślałem tylko co by się mogło stać jakbym pomylił dalej kierunki i zrobił ruch w stronę tej przeraźliwie spanikowanej kobiety…? W duchu tylko pomyślałem sobie od dziś nie piję!!!! A niech tam śmiejcie się, ku przestrodze innym…

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru  Arkadiusz

GRATULUJEMY!

PANI ANIA OTRZYMA ZESTAW 3 kosmetyków Arganis, Pan Arkadiusz kosmetyki "niespodzianka":)

Kopiowanie, przetwarzanie, powielanie w całości lub w części treści opisów, zdjęć oraz wszelkich elementów graficznych a także przekazywanie, przesyłanie czy też umieszczanie na innych stronach www. elementów niniejszej strony internetowej, bez zgody jej właściciela i autora jest zabronione. Wszelkie naruszenia stanowią czyny niedozwolone i będą ścigane na drodze postępowania karnego oraz cywilnego, zgodnie z art. 267 Kodeksu karnego, art. 24 i 25 Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz art. 116 i nast. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Copyright by MAROKOSKLEP.COM 2010 - 2015. Al rights reserved.
inst
Facebook
YouTube